Od rana czekałem tylko na to, aż skończą się "oficjalne uroczystości". Żadnej celebry, myślami byłem przy pracy. I żeby było jasne — nie było (nie jest) mi specjalnie źle z tego powodu. Niby obiecałem sobie (chyba tutaj też), że wreszcie nauczę się odpoczywać. Ale mnie naprawdę niepokoi taki bezruch, oderwanie, pauza w tym, co mnie zajmuje na co dzień. Lubię prędkość, lubię nawet takie zdrowie zmęczenie.
Poza tym biegam — bieganie najlepiej prostuje myśli.
niedziela, 24 kwietnia 2011
Święta są po to, by nadrabiać zaległości
Etykiety:
chwila przerwy,
święta
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz