Byłem na wyprzedażach, kupiłem sushi i wpadłem odwiedzić przyjaciół. Rozmowy o wyższości Apple nad PCtami, podsumowania, polityka i wówczas przyszłoroczne, a dzisiaj już tegoroczne wyjazdy: Laos, USA, Sardynia znów. Miałem dwa aparaty. Trzy godziny, różne światło. Letnia zima w przedwojennej kamienicy. Było miło. I miło jest na nich patrzeć. Kochane chłopaki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portret. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portret. Pokaż wszystkie posty
środa, 1 stycznia 2014
Przyjaciele
Etykiety:
28mm,
50mm,
couple,
friends,
fujix100,
future,
portret,
przyjaciele,
spontaniczneportrety,
unposed,
x100,
zyjemy
środa, 4 grudnia 2013
"Old age is not for sissies"
Cały czas słyszę, czy bardziej widzę ten cytat z Bettie Davis. Jest w nim coś hipnotycznego, co paradoksalnie pozwala mi się skupić podczas opieki nad moją babcią chorą na Alzheimera. Przez to, że nie byliśmy nigdy specjalnie związani, mieszkała razem z dziadkiem przez kilkadziesiąt lat za granicą, obserwuję tylko to, jak się starzeje i – ostatnio – jak choruje.
Nie znam jej przeszłości, mamy niewiele wspólnych historii czy wspomnień, ale mimo to widzę, jak dramatycznie cierpi zamknięta w klatce własnych, zupełnie nieskoordynowanych myśli. Jest, jak sama mówi, "rozsypana". Porusza się na bazie fragmentów: odruchów, wspomnień, jakiejś utrwalonej przez osiemdziesiąt lat rutyny. Wychodzą z niej dawne lęki, wypowiadane za pomocą zupełnie niesamowitych zdań. Zapisuję je, próbuję nadążyć za tym, co mówi, by potem jakoś pomóc jej to poskładać, gdy mnie pyta: "A dlaczego to wszystko?". Albo stwierdza: "Nie rozumiem świata". Zdaję sobie sprawy z okrucieństwa całego zespołu chorób neurodegeneracyjnych, wiem, że to najgorszy sposób popadania we własny cień. Mimo to walczymy. Próbuję przypomnieć jej to, co kiedyś bardzo lubiła. Muzykę na przykład – dzisiaj był Czajkowski. Zdjęcia, przede wszystkim Afrykę, w której spędziła kawał swojego życia. Nie jestem pewien, czy wie, kim jestem. Wie natomiast, że "jestem tym chłopakiem, co tu siedzi".
***
Dzisiaj wypowiedziała zdanie, właściwie haiku, o którym cały czas myślę. "To jest pudełko. W tym pudełku nie ma miłości."
Nie znam jej przeszłości, mamy niewiele wspólnych historii czy wspomnień, ale mimo to widzę, jak dramatycznie cierpi zamknięta w klatce własnych, zupełnie nieskoordynowanych myśli. Jest, jak sama mówi, "rozsypana". Porusza się na bazie fragmentów: odruchów, wspomnień, jakiejś utrwalonej przez osiemdziesiąt lat rutyny. Wychodzą z niej dawne lęki, wypowiadane za pomocą zupełnie niesamowitych zdań. Zapisuję je, próbuję nadążyć za tym, co mówi, by potem jakoś pomóc jej to poskładać, gdy mnie pyta: "A dlaczego to wszystko?". Albo stwierdza: "Nie rozumiem świata". Zdaję sobie sprawy z okrucieństwa całego zespołu chorób neurodegeneracyjnych, wiem, że to najgorszy sposób popadania we własny cień. Mimo to walczymy. Próbuję przypomnieć jej to, co kiedyś bardzo lubiła. Muzykę na przykład – dzisiaj był Czajkowski. Zdjęcia, przede wszystkim Afrykę, w której spędziła kawał swojego życia. Nie jestem pewien, czy wie, kim jestem. Wie natomiast, że "jestem tym chłopakiem, co tu siedzi".
***
Dzisiaj wypowiedziała zdanie, właściwie haiku, o którym cały czas myślę. "To jest pudełko. W tym pudełku nie ma miłości."
Subskrybuj:
Posty (Atom)








